22.02.2015 00:29

Junak a chłodne oko gospodarki.

Witam serdecznie.

Jak wiecie, zawsze narzekałem, że Junak, Romet i inne obecne polskie marki to nic innego, jak modele sprowadzane z Azji, które z produkcją w Polsce mają wspólne tylko składanie części w całość. Jednakże w ostatnich dniach przypomniałem sobie o pracy pisanej na temat korporacji międzynarodowych na studiach, a że cały czas głowę zaprząta mi kwestia Junaka NK 650, to postanowiłem sobie sprawę przemyśleć z punktu widzenia handlu bez żadnych koserwatyzmów.

Mówiąc o gospodarce międzynarodowej w zakresie motoryzacji chciałbym przywołać przykład koncernów samochodowych i zjawiska, które za Złomnikiem chciałbym określić jako „badge engineering”.

Tak zwana „inżynieria znaczkowa” polega na sprzedawaniu jednego produktu na całym świecie pod różnymi markami lub nazwami. Zabiegi takie stosuje się w celu zwiększenia sprzedaży produktu, ale ten fakt nikogo raczej nie zdziwi. Najczęściej spotkać można się z sytuacją, że auto jest sprzedawane pod lokalną marką, na którą klient powinien przychylniej spojrzeć.

Nie wiem, czy pamiętacie, ale taką taktykę miało Daewoo, produkując auta pod marką Daewoo-FSO. Szkoda tylko, że pomysł wówczas nie wypalił, bo każdy Janusz wolał kupić Paska z Rajchu niż nowego Lanosa z fabryki, który – zadbany – jeździ do tej pory.

Idealnym, obecnym przykładem takiego działania jest Dacia Logan, czyli obiekt moich skrytych motoryzacyjnych fantazji. Czy wiecie, że Logan sprzedawany jest jako Dacia, Renault, Mahindra, Łada, a nawet Nissan?

 

Tyle słowem wstępu. Przejdźmy do motocykli. W Polsce mamy taką sytuacje, że mamy kilka marek motocykli. Wszystkie one mają często takie same lub bardzo podobne modele pod innymi nazwami. Jako przykład mogę podać Zippa VZ-3 i Junaka NK 125. Ponadto, jak dobrze poszukać, to znajdzie się ten sam sprzęt w innym kraju i pod inną nazwą. Ośmielę się tu przypomnieć bubel Rometa z pierwszym Divisionem i „polskim projektem”.

Czas na gwóźdź programu – Junak NK 650.

Na samym początku chciałbym podziękować Almotowi za to, że nie mówią, że to polski projekt, bo strzeliliby sobie w kolano. Tak więc, czym jest polska 650? Skąd pochodzi? Gdzie można ją spotkać?

Zacznę od tego, że NK 650 jest produktem chińskim, a jego matczyną marką jest CF MOTO, co można zaobserwować na niektórych częściach motocykla.

Pojawia się pytanie, co z jakością, skoro to chińskie? Ano nic. Nie jest to co prawda stara, jeżdżąca do tej pory Japonia, ale nie zapominajmy o tym, że „chińskie kiedyś” a „chińskie teraz” to dwie zupełnie różne rzeczy. Dużo podzespołów dla uznanych na świecie marek powstaje właśnie w małych chińskich rączkach, więc nie widziałbym powodów do obaw. Równie dobrym przykładem skoku jakościowego jest Korea, czyli Kia, Samsung i Hyosung. Z resztą, co ja będę gadał, CF Moto w Australii oferuje NK z dwuletnią gwarancją bez limitu kilometrów!

Skoro już wiemy, że NK 650 pochodzi z Chin i pojawia się w Australii oraz Polsce jako Junak, to dodam jeszcze do tego Wielką Brytanię, gdzie z kolei znajdziemy WK Bikes. Wiecie już, czemu wspominałem o badge-engineering?

Skoro już jesteśmy przy Zjednoczonym Królestwie, słyszeliście może o zespole Tsingtao w Lightweight TT w 2014? Jeśli nie, to dodam jako ciekawostkę, że były to właśnie przerobione NK 650. Z tego, co pamiętam, to wyniki nie zachwycały, ale nic nie mówię, bo nie mogę ich znaleźć.

Co do samego Junaka - miałem okazję go widzieć na wystawach, a na ostatniej OWMiS się przymierzyć. I co mogę powiedzieć? Wygodnie! Pozycja w siodle nie sprawia wrażenia męczącej. Wszystko jak trzeba. Jak w motocyklu.

W kwestii wyglądu nie mam zastrzeżeń - podoba mi się ogólna linia motocykla i jego styl, takie mocne, kanciaste czasami linie. Boli mnie za to umiejscowienie klaksonu i końcówka wydechu.

Reasumując. Czy sprowadzenie motocykla z Chin do Polski i sprzedaż pod polskim logiem jest zła? Dla handlowca - nie. Dla przeciętnego klienta również nie. Handlowiec ma szansę zarobić, a klient ma okazję kupić nowy sprzęt za mniejsze pieniądze. Komu takie rozwiązanie może nie pasować? Takim jak ja, twierdzącym że polska marka to powinien być polski motocykl. Ale z czasem i ja się do tego pomysłu przekonuję. Skoro nawet Kawa robi skutery?

 

Zapraszam do dyskusji i pozdrawiam :)

Komentarze : 11
2015-03-02 07:24:55 juno

L4D - mówisz masz http://otomoto.pl/junak-650-nk-junak-nk-650cm-raty-promocja-M3535078.html :)

2015-03-01 22:42:47 left 4 dead

strasznie ciekawi mnie także handlowe podejście koncernów motoryzacyjnych do tematu, więc Twój artykuł bardzo mi się spodobał.
każda rzecz ma swojego nabywcę i każde zdanie na tematy około motocykliczne należy uszanować. uważam podobnie, że nie ma co tworzyć animozji kto czym i dlaczego jeździ. niech każdy śmiga czym mu się podoba i nie ważne co ma ile koników, ani skąd pochodzi.
ja niestety miałem skuter chiński i pecha, że był kiepskiej jakości co za skutkowało tym, że pchałem go raz, a raz ściągałem busem z trasy:)
co do Junaka Mk 650, no włacha, że jest fajny. bardzo przypomina Kawę ER6, co już powoduje, że super wygląda. najbardziej w czarnym malowaniu, przy czym wahaczy nie malowałbym na czerwono, ale również na czarno. i jeszcze dodałbym mu przód w upside-downie.
przy fali japońskiej utraty marży NK650 powinien kosztować w mojej ocenie w granicach 14 tysi, wtedy stałby się konkurencyjny i od razu bardziej atrakcyjny:)

2015-03-01 19:43:10 juno

Lel - wiem, że pytanie nie do mnie ale dla mnie jakość to niekoniecznie fakt jak jest sprzęt zmontowany, a fakt, ile czasu dany produkt posłuży. Tutaj bardzo dobrze wpasowałeś się z Mnichem (MZciarz!), który doskonale pokazuje, że nie trzeba mieć japończyka, żeby podróżować po świecie ;)

Marczek - jeżeli byś nawet robił po 2000 km, to biorąc na wzór w/w Mnicha, motocykl starczyłby na dobre parenaście lat - Rometem można spokojnie 50kkm zrobić zanim się silnik rozleci. Trzeba tylko czasem trochę pomajstrować.

Kawior - Trzeba przyznać, Japonia ostatnio stara się zapełnić rynek jakąś konkurencją dla Chińszczyzny i to jest ciekawy temat na wpis :) A z Chinami tak już jest, że albo trafisz sprzęt niezniszczalny albo padlinę. Totolotek :P

2015-02-27 00:08:25 Kawior

Szczerze powiedziawszy, to i tak wolalbym kupic uzywanego japonczyka. Ostatnio wyszlo na rynek pare budzetowych wozidel, ktore za wzglednie niewielkie pieniadze oferuje sporo praktycznosci i radochy z jazdy - najlepsze przyklady to Yamahy MT i Hondy NC.
Co do chinczykow, to z reguly slysze opinie tylko skrajne, raz ,ze calkiem dobry towar, a raz ze to warte wagi w zlomie.

2015-02-26 20:24:14 Lel

marczek

Nie martw się, w 2011 roku, za 2499 zł jako nówkę sztukę kupiłem rometa k125, zachęconym podróżami mnicha. Zrobiłem 30 tysięcy km i jestem bardzo zadowolony.

2015-02-26 12:04:16 marczek

a ja dzięki ustawie mogłem zasiąść za kierownicą motocykla - chciałem coś lekkiego, żeby w miarę łatwo to ogarnąć, z drugiej strony nie chciałem wiele wydawać na zakup, a tym bardziej na serwis po zakupie...więc nowy, no ale kłóciło się to trochę z niewielkim wydatkiem, do czasu aż natknąłem sie na promocje Rometa CRS 125 za ok 3,5tys. Oczywiście przestał sobie dwa lata, więc rocznik nie był bieżący, no ale to gwarancja więc w sumie wiele nie ryzykowałem - najwyżej że nie pojeżdżę za wiele w pierwszym sezonie. Nie wykorzystuje go na co dzień do dojazdów do pracy itp. więc zazwyczaj były to wieczorne przejażdżki po mieście i niedalekiej okolicy. Od wrześnie kiedy go kupiłem zrobiłem 500km, pewnie nie dużo, ale z drugiej strony zupełnie nic się w sprzęcie nie działo (odpukać), no może kilka diod z tylnej lampy się przepaliło. Pewnie można by się było przyczepić do spasowania plastików, ich jakości, reszty użytych materiałów, ale wtedy trzeba pamiętać za ile się go kupiło. Gdyby to był docelowy motocykl, który zostanie przez wiele lat z nami i którego będziemy wykorzystywać to można by spojrzeć inaczej i zainwestować więcej w coś markowego, ale patrząc z mojego punktu widzenia, chciałem coś z czym przez powiedzmy 2 lata nie powinno być większych problemów, a jakbym się gdzieś wywalił to nie będzie mi go aż tak szkoda. Po tym czasie może zrobię A i poszukam czegoś większego, a jak nie i jeśli Romet dalej będzie się spisywał jak do tej pory to niech zostanie. Prędkość 90km/h, spalanie ok 2,7 l/100km - do jazdy po mieście i niedalekich okolicach w zupełności wystarczą.

2015-02-25 15:04:26 Lel

józek78

Co rozumiesz pod słowem jakość? Parę lat temu, na kursie na a1 jeździłem ybr 125, a dojeżdżałem na kurs... zetką 50 i dla mnie jakość obu motocykli była mniej więcej na podobnym poziomie, zetka wyglądała na pewno lepiej, muskularniej i nowocześniej, a ybr 125 jak to na L była dosyć zajechana.

Co to znaczy jakość?

2015-02-23 23:05:48 juno

Mjk, do Twojej listy dodałbym jeszcze NC700 od Hondy, z tego co pamiętam, na wyprzedażach schodziła w bliskie okolice 20kzł, jednakże zobacz na Allegro ceny Hyosungów i Junaków stojących rok, dwa lub trzy, w jakich są cenach. Widziałem nawet sztuki za 14kzł, a to już jak promocja.

Mufka, no o tym właśnie pisałem, tylko może w inny sposób :)

Józek, ja też takiego nie posiadałem. Przymierzałem się do zakupu Divisiona, Hyosunga albo NK650 ale ostatecznie wypadło na stare Suzuki :P Przyznam, że gdybym miał okazję lub możliwość, to chętnie bym takiego Junaka przetestował, bo może to być miłym zaskoczeniem.

2015-02-23 14:36:14 józek78

Nigdy nie miałem chińskiego motocykla ani skutera, ale powiem Wam szczerze, że jestem bardzo ciekawy jak faktycznie wygląda jakość junaków i rometów. Zazwyczaj wiekszość opinii w internecie są wynikiem stereotypów. Znając życie znaczna część to tylko stereotyp, daleki od prawdy.
Jednak sam nie będę eksperymentował, nie stać mnie na to.

2015-02-23 13:39:51 mufka

Dacia jak i Nissan są własnością koncernu Renault, czy to się wszystkim podoba czy nie. Prawda jest taka, że zarówno w Ameryce Łacińskiej i Południowej oraz RPA to Nissan ma bardziej ugruntowaną pozycję niż pozostałe marki koncernu, dlatego Dacię sprzedaje się tam jako Nissan.
Co do sprzedaży motocykli "chińskich" po marką Junak, to kto firmie Almot tego zabroni? Zapłacili za prawa do marki i mają prawo pod nią sprzedawać nawet miotły, bo to jest ich marka. Nikt nikogo nie zmusza do kupowania pojazdu marki J. czy marki H., wolny rynek i wolna wola

2015-02-23 11:45:46 Mjk

Interesowałem się tym nk swego czasu i doszedłem do wniosku, że jakby była opcja z abs za dopłatą powiedzmy 2k pln, to bym od razu brał.

Ale zaraz po tym wyszła yamaha mt-07 i już nk650 nie wydaje się tak atrakcyjną ofertą.

Jeszcze jest ten hyosung co wygląda jak sv650, też ciekawa opcja.

  • Dodaj komentarz